Dobre, bo z #Bandcamp #1

Witajcie w nowym roku! Przepraszam za brak nowych tekstów, ale informuję, że wracam, bo pomysłów mam sporo, niespodzianek również i chęci rosną. Pierwszy z pomysłów to nowy cykl zestawów krótkich recenzji. Trzy albumy, parę zdań na temat każdej z nich. Skrajnie różne, wszystkie z jednego źródła: portalu streamingowego Bandcamp.

A metal Xmas y un feliz año nuevo, czyli kolędy… trochę inaczej

Być może powiecie, że troszkę zbyt wcześnie na wpis z kolędami… Ale skorzystam z tego, że dziś Mikołajki – jak dla mnie całkiem niezły moment na otwarcie sezonu ze świątecznymi piosenkami w tle. Żeby było zabawniej: nie znoszę świątecznych piosenek, choć są wyjątki od tej reguły. W dzisiejszym tekście opowiem właśnie o nich.

Astral Queen – Microcosmic Journey (2014)

Za sprawą muzyki tria Astral Queen możemy się na jakieś 20 minut przenieść w lata 90. Mroczne, klimatyczne granie pomimo współczesnej produkcji brzmi jak jakiś zaginiony materiał z ostatniej dekady XX wieku.

Scream Maker – Livin’ in the Past (2014)

Muzycy kapeli Scream Maker to jeden z, niestety wciąż względnie niewielu, powodów do dumy z faktu, że nawet heavy metal mamy bardzo wysokiej próby. Na tyle, że nadaje się na eksport. Debiutanckim, pełnowymiarowym albumem Livin’ in the Past panowie potwierdzają swoje ambicje.

Mela Koteluk – Migracje (2014)

Pewnie już czytaliście pierwsze opinie o nowej płycie Meli Koteluk – właściwe same pozytywne, mówiące, że drugim albumem potwierdziła swoją klasę i, przede wszystkim, że nie jest sezonową artystką. Cóż, ja nawet przez sekundę tak o niej nie pomyślałem, ale racja – Migracje przypieczętowują pozycję wokalistki i jej zespołu na polskiej scenie ambitnego popu.

CO.IN. – Homo Ovis (2014)

Po kilku latach fonograficznej przerwy grupa CO.IN. przypomniała o sobie nowym albumem studyjnym. Niestety, Homo Ovis jest ostatnim wydawnictwem nagranym pod tym szyldem. Tym bardziej, że zespół już nie istnieje… od prawie trzech lat.

Fisz Emade Tworzywo – Mamut (2014)

Fisz i Emade, tym razem pod szyldem Fisz Emade Tworzywo [wcześniej przede wszystkim jako Fisz Emade] wydali nową płytę. Na tym mógłby się skończyć ten tekst… Ale zawartość Mamuta nie dała mi spokoju i muszę nieco ponarzekać. Zaznaczam: nie hejtować, bo Waglewskich nadal bardzo cenię (i doceniam).

Gars – Gdy agresja rodzi spokój (2014)

Ten album ukazał się już pod koniec maja, musiało jednak minąć parę miesięcy, zanim wróciłem do pisania o muzyce na dobre. W przypadku tej płyty to nawet dobrze, bo zupełnie nie pasuje do tegorocznych, letnich upałów, czystego nieba i wakacyjnego słońca.

Cynic – Kindly Bent to Free Us: Bez rewolucji…

Po ponad pięciu latach ukazała się trzecia pełnowymiarowa płyta amerykańskiej grupy Cynic – zespołu niemalże kultowego, a już na pewno uznanego i wpływowego. Status ten zawdzięcza przede wszystkim debiutanckiemu albumowi, doskonale wpisującemu się w kanon progresywno-metalowych dzieł lat dziewięćdziesiątych. Fonograficzny powrót w 2008 roku za sprawą Traced in Air, w nieco lżejszej, odleglejszej od ekstremalnego…