2018: podsumowanie koncertowe, część II

Pierwsza część tutaj.

26 lipca, Wytwórnia, Łódź – In Love With (Sylvain Darrifourcq, Theo Ceccaldi, Valentin Ceccaldi), Piotr Pianohooligan Orzechowski

To był wieczór z dwoma skrajnie odmiennymi podejściami do jazzu. Szalone, nieokiełznane, pozornie chaotyczne francuskie trio (perkusja, wiolonczela, skrzypce) zaprezentowało materiał z płyty Coitus Interruptus (więcej o niej tutaj). Po Francuzach scenę przejął Pianohooligan, sam, z fortepianem i repertuarem z albumu 24 Preludes & Improvisations. O ile trio Darrifourcq i braci Ceccaldi wymuszało uwagę z racji na dynamikę muzyki, to program Orzechowskiego zmuszał do skupienia przez minimalistyczne, ascetyczne podejście. Na swój sposób to był trudniejszy koncert, ale równie satysfakcjonujący.

28 lipca, (gdzieś na Piotrkowskiej niedaleko 6 Sierpnia), Łódź – Songwriter Łódź Festiwal: Sorja Morja

29 lipca, Plac Wolności, Łódź – 595. urodziny Łodzi: Róisín Murphy, Ania Dąbrowska

Muzyka Ani Dąbrowskiej to zupełnie nie moja bajka, nawet popowa, ale Róisín z zespołem to był jeden z tych koncertowych „celów”, które warto było odhaczyć. Nie da się tego dobrze opisać. Róisín wymiata i jest to niepodważalne.

3-5 sierpnia, Dolina Trzech Stawów, Katowice – Off Festival 2018

Meek, Oh Why?, Muchy (grają Terroromans), Hańba, Kult (gra Spokojnie), The Brian Jonestown Massacre, MIA, Jon Hopkins, Legendarny Afrojax, Coals, Unsane, Skalpel Big Band, Aurora, Charlotte Gainsbourg, Iowa Super Soccer, ARRM, Furia.

Bardziej eklektycznego festiwalu chyba nie ma teraz w Polsce, tym bardziej takiego, który utrzymuje bardzo wysoki poziom co roku i w którego ramach dzieją się też okołomuzyczne rzeczy – jak Kawiarnia Literacka czy te wszystkie stoiska NGOsów. Absolutne wyróżnienia, jeśli miałbym je zupełnie prywatnie przyznawać, trafiłyby do Furii (która jest koncertowym gigantem w swojej klasie i pomimo blackowego image’u dawno się od black metalu odkleiła), Jona Hopkinsa z nocnym, porywającym setem i Skalpel Big Bandu z doskonałym wykonaniem i aranżacjami samplowanych kawałków Skalpela. Cała reszta koncertów była co najmniej poprawna/dobra, a na pewno miała momenty. Piękny festiwal, w tym roku zapewne też będzie udany.

14 sierpnia, Tama, Poznań – Chelsea Wolfe

To był dziwny koncert. Nie wiem, czy mój gorszy odbiór wynikał z upału i braku wentylacji w poznańskiej Tamie czy po prostu Chelsea z zespołem mieli jakiś spadek formy. Poprawnie, bez zaskoczeń, ale też fajnie było ją w końcu zobaczyć na żywo, bo repertuar niezmiennie uwielbiam.

1 września, (gdzieś na Piotrkowskiej niedaleko 6 Sierpnia), Łódź – Songwriter Łódź Festiwal: So Flow

To jedna z tych nieoczekiwanych koncertowych perełek. Świetny, choć niedoceniony polski zespół nujazzowo-soulowy ze znakomitą wokalistką (Karolina Teernstra).

7-8 września, MOSiR, Aleksandrów Łódzki – Summer Dying Loud 2018

Weedpecker, Dool, Incantation, Frontside, Orange Goblin, Angel Witch, Behemoth. Tylko tyle i aż tyle, bo najwyraźniej wyrosłem zupełnie ze 100%-metalowych festiwali. Są męczące. Oczywiście trudno nie docenić bardzo dobrych koncertów Dool czy Orange Goblin i widowiska muzyczno-pirotechnicznego Behemoth, ale chyba już nie jestem w pełni targetem.

11 września, Fabryka Sztuki, Łódź – Festiwal Łódź Czterech Kultur: Jude

http://www.4kultury.pl/program/14-program/135-jude

Post punk, industrial, noise. Monolityczny, dość ciężki w odbiorze koncert, miażdżący słuchaczy jak walec. Warto było tego doświadczyć, bardzo fizyczne przeżycie.

15 września, Teatr Nowy, Łódź – Festiwal Łódź Czterech Kultur: NEST. Hania Rani i Christian Löffler

http://www.4kultury.pl/2-news/192-nest-2

Lepsze od Kiasmos. W końcu udało mi się zobaczyć Löfflera w akcji. Techno, house i okolice z fortepianem i głosem Hani Raniszewskiej (duet tęskno).

25-27 października, Wytwórnia, Łódź – Soundedit 2018

The Orb, Orbital, The Opposition, Morcheeba, Mery Spolsky, Nosowska, Odet. Sety The Orb i Orbital były podobnymi przeżyciami do Hopkinsa na Offie, choć rzecz jasna w nieco innym podejściu. Nosowska – muzycznie w porządku, ale to był prawdopodobnie ostatni występ jakiegokolwiek jej projektu, który z własnej woli zobaczyłem. Z Nosowskiej wyrasta się w wieku 20 lat. Przynajmniej powinno się.

28 października, Filharmonia Łódzka, Łódź – Mela Koteluk

Zastanawiałem się przed zakupem biletu na ten koncert Meli (mój trzeci, czwarty być może już w tym roku…), czy miejsce będzie odpowiednie na taki indie rock/indie pop na żywo, ale niepotrzebnie – to był jeden z najlepszych koncertów w zeszłym roku. Ciepły, bezpretensjonalny, bardzo postpunkowo-dreampopowy materiał, wtedy jeszcze zagrany przedpremierowo (to mi się zdarzyło drugi raz w przypadku Koteluk na żywo). Alternatywny/art/indie pop ma się w Polsce dobrze z takimi artystkami.