Dobre, bo z #Bandcamp #13: Sutari, liab, The Thing With Five Eyes, Iza Lach

Dawno już nie było bandcampowych odkryć, więc dziś (aż) cztery. Elektronika, nu jazz, pop, folk. Gdzieś między tradycją i muzyczną archeologią a na wskroś nowoczesnymi brzmieniami.

Sutari – Wiano (2014)

Sutari - WianoTrzy kwadranse z polskim folkiem w wydaniu niekoniecznie oczywistym. Tradycyjne melodie zmieszane z kuchennymi przeszkadzajkami, nagraniami terenowymi i wielogłosami rodem z Litwy. Nazwa zespołu tworzonego przez Barbarę Songin, Katarzynę Kapelę i Zofię Barańską nawiązuje najprawdopodobniej do sutartinės – trójgłosowych lub dwugłosowych litewskich, ludowych polifonii. Dodajmy do tego biały śpiew obecny w polskiej muzyce ludowej, współczesną, choć ascetyczną produkcję, ograniczone instrumentarium (wokale są zdecydowanie na pierwszym planie) i mamy bardzo oryginalną propozycję. Jak widać, tradycja nie musi oznaczać cepelii, kiczu i średnio strawnych efektów fusion folku z popem. Po Żywiołaku (tym do Nowej Ex-Tradycji) jeden z najciekawszych polskich projektów folkowych.

liab – II (002) (2016)

liab - II (002)Coś dla wielbicieli syntetycznych brzmień analogowych z posmakiem lo-fi. Dużo jazzowych rytmów w mocno ambientowej otoczce. Nic wybitnego, ale w wielu momentach bywa naprawdę przyjemnie – tak, jak np. w gorzko gorzko z wykorzystaniem partii melotronu (lub czegoś, co brzmi prawie jak melotron) czy potem z rozmywającą się gitarą. Ciekaw jestem rozwinięcia tych pomysłów w lepiej wyprodukowanych nagraniach…

IZA – Painkiller (2014)

IZA - PainkillerCzwarty, ostatni jak dotąd album studyjny łódzkiej piosenkarki, piosenkopisarki i producentki Izy Lach, pierwszy po Off the Wire – płycie wyprodukowanej przez samego Snoop Dogga. Świetnie zaśpiewany, solidny kawał nowoczesnego popu, ale bez przesadnego lukru. Bardzo przyjemna produkcja – również autorstwa Izy – bez zbędnego, radiowego hałasu i wojny głośności. Nie śledziłem jakoś uważnie kariery łodzianki, ale po koncercie inauguracyjnym w ramach tegorocznej edycji Songwriter Łódź Festival sięgnąłem trochę głębiej w jej dyskografię.

Na Painkiller trafiłem po zdobyciu winylowej, limitowanej EPki 45 | 12, na której znalazło się wykonanie tytułowego utworu w żywej, rockowej aranżacji. Piosenka broni się sama w sobie, ale ta gitarowa, pozbawiona elektronicznych ozdobników wersja, w połączeniu ze śpiewem Izy Lach to jednak dużo bardziej smakowity kawałek. IMO.

The Thing With Five Eyes – نور

The Thing With Five Eyes - GloryNowy (choć istniejący już parę lat) projekt Jasona Köhnena – założyciela kultowego The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble/The Mount Fuji Doomjazz Corporation. Nie znam szczegółów zakończenia działalności wspomnianych składów (a właściwie składu – w różnych konfiguracjach personalnych i stylistycznych), ale The Thing… jest całkiem niezłą kontynuacją tych projektów. W dalszym ciągu to twór, który najłatwiej opisać jako darkjazz – mieszankę jazzu i elektroniki w dark ambientowej polewie (sam autor na Facebooku określa to nawet jako darker than darkjazz). نور (z arabskiego: light, glory – Köhnen wybrał to drugie znaczenie) to pierwsza EPka TTWFE, a po niej ukazał się jeszcze godzinny, improwizowany miks كون (cosmos). Konsekwencja w nadawaniu tytułów i spójna oprawa graficzna w połączeniu z tajemniczym, mrocznym nu jazzem to główne elementy łączące The Thing With Five Eyes z TKDE.