Resurrection – Betrayed by God (2016)

Z racji czasu trwania to bardziej EPka niż longplay, ale jest: debiutancki album zespołu Resurrection o diabelnie oklepanym tytule, Betrayed by God. Śmierć metal nie musi być na szczęście oryginalny – najważniejsze, żeby zawierał w sobie wszystkie istotne dla konwencji składniki.

Lubię techniczny, czasem nawet zagrany na prawie nieludzkim poziomie ekstremalny metal, ale w równym stopniu potrafię być usatysfakcjonowany brudnym, surowym brzmieniem. Ten drugi nurt prezentują młodzi metalowcy ze słupskiego Resurrection. Na Betrayed by God zmieścili 7 kawałków. Bez hitów, bez przebojowych melodii – to raczej kierunek Deicide niż zwrot w stronę szwedzkiej odmiany death metalu. Umiarkowane i szybkie tempa, religijna (ekhem) tematyka z motywami biblijnymi w tekstach, niezbyt czytelny, jednostajny growl – robią wrażenie mimo stosunkowo ogranej formuły. Brakuje jeszcze odrobiny >tego czegoś<, jakiegoś szaleństwa… Jednak potencjał mają spory i myślę, że jeszcze zaskoczą czymś zwalającym z nóg. Na razie zostaje podziwianie tak udanych utworów jak tytułowy czy Pathetic – zmiany tempa, solówki, fajne riffy – wszystko tam jest. Zostaje jeszcze kwestia dopracowania produkcji, ale to zapewne mimo wszystko najmniejszy problem.Betrayed by God to całkiem imponująca muzycznie (i profesjonalnie wydana – ładna szata graficzna!) wizytówka słupszczan. trzymam kciuki za jej dalsze losy – niech dociera do promotorów i wydawców. Kto wie, może już za kilka-kilkanaście miesięcy zrobi się o nich nieco głośniej.