Dobre, bo z #Bandcamp #11: Limited Liability Sounds, Artykuły Rolne, The Visit

Prawdopodobnie ostatni w tym roku tekst na Inner Soundtracks i ostatni tym samym odcinek cyklu bandcampowego. W nim, rzutem na taśmę, trzy tegoroczne wydawnictwa – dwa polskie i jedno kanadyjskie. Spokój i relaks przepleciony jazgotliwym szaleństwem. Limited Liability Sounds, Artykuły Rolne, The Visit.

Limited Liability Sounds – Surrounding Countryside (2015) Limited Liability Sounds - Surrounding Countryside (2015)
Zacznijmy od najświeższego albumu – Surrounding Countryside to ambientowo-dronowy, niemal 40-minutowy prawie-monolit, podzielony na dwie części. Nowe nagranie Adama Mańkowskiego (Scindite) pod szyldem Limited Liability Sounds to wyprawa do świata natury, a raczej jej dźwięków – od drobnych szumów i stuków, przez naturalny noise fal w akwenie po niemal namacalnie odczuwalny, upalny klimat tegorocznego lata. Czasem jest klaustrofobicznie duszno, innym razem klawiszowe plamy nałożone na ten naturalny ambient dodają lekko melancholijny posmak i jakiś rodzaj dyskretnej, nienachalnej chwytliwości, do której chce się wracać. Ten album idealnie spisze się jako muzyka tła – w zdecydowanie niepejoratywnym znaczeniu.

Artykuły Rolne – Artykuły Rolne ² (2015)Artykuły Rolne - Artykuły Rolne 2
Niecałe 18 minut gitarowej, hałaśliwej abstrakcji w świeżym, energetycznym, surowo-punkowym wydaniu, nagrane na setkę – to czuć! Muzycy dodali w notce towarzyszącej albumowi, że te pięć utworów zarejestrowali podczas kilku upalnych wieczorów latem 2015 roku. Ściany dźwięków, gęsta faktura utworów i żar leje się z nieba, mimo zimy i nadciągającego coraz intensywniej mrozu. W psychodelicznych oparach unoszących się nad Artykułami Rolnymi można się zatem ogrzać i przy trochę odlecieć. Jakie to ekonomiczne.
The Visit – Through Darkness Into Light (2015)

The Visit - Through Darkness Into LightWpadłem na nich jakoś przypadkiem, błądząc po bandcampie. Wiolonczela i głos, pan i pani. Ascetycznie, a jednak niczego nie brakuje. Absolutnie. Piękne, choć skromne aranżacje, frapująco mroczne i wciągające kompozycje. Zmylić mogą tagi, jakimi opisano wydawnictwo. Progressive? Metal? No i recenzje w zinach/blogach/wortalach zajmujących się głównie ciężkimi, gitarowymi brzmieniami. Przypadek? Nie do końca. Wiolonczelista Raphael Weinroth-Browne udziela się w darkfolkowym Musk Ox, a nie od dziś (raczej od stosunkowo niedawna) metalowcy lubią zapuszczać się w akustyczne klimaty, ale dalekie od wesołych, optymistycznych folkowych piosenek. Dodać trochę przesterowanych, nisko nastrojonych gitar, ścieżki basu i perkusji i mamy Agalloch. Albo coś w ten deseń. Ale nie dodawajmy żadnych instrumentów elektrycznych ani bębnów, bo muzyka The Visit broni się sama, bez zbędnych dodatków. To nadużywane słowo w tańczeniu o architekturze, ale to perełka. Koniecznie posłuchać.