Off Festival 2015: dzień drugi (08.08.2015)

W sobotę, 8 sierpnia nie dość, że zaliczyłem piewszą w życiu wizytę w Katowicach (i zobaczyłem Spodek!), to jeszcze na moją prywatną listę muzycznych przeżyć z impetem wjechała jubileuszowa, dziesiąta edycja Off Festivalu. To był mój pierwszy Off i myślę, że nie ostatni.

.

Pomimo koszmarnego (nie, czekajcie: KO SZMAR NE GO) upału nie zrezygnowałem z uczestnictwa w drugim dniu imprezy dowodzonej przez Artura Rojka. Odrobinę ulgi przyniosła straż pożarna z dwoma wężami chłodzącymi uczestników Offa, woda pitna zapewniona przez organizatorów, piwo i cydr (ceny w strefie gastronomicznej pozwolę sobie przemilczeć). Skwar nadal wszystkim dokucza, więc ta relacja z występów kilku zespołów nie będzie długa. A poza tym o tegorocznym Offie napisano już chyba wszystko.Z reguły wybierając się na jakiś koncert albo znam wykonawców całkiem nieźle, albo co najmniej pobieżnie zapoznaję się z najważniejszymi fragmentami dyskografii. Przed Off Festivalem zrobiłem wyjątek i przed wieloma koncertami byłem “zielony” – albo dosłownie liznąłem twórczość artystów albo nie znałem jej wcale, wiedząc tylko, na co mniej więcej będę mógł liczyć. Efekty były ciekawe. Jednak poznawanie muzyki na żywo, bezpośrednio ze sceny to niezawodny sposób na zapamiętanie momentów i bardzo fizyczny odbiór dźwięków.

Na pierwszy ogień poszedł Olo Walicki z zespołem w repertuarze z płyty Kaszebe II. Jazz w przystępnej formie, zabarwiony zappowską rockową awangardą, elektroniką i samplami z oryginalnych nagrań z kaszubskimi artystami ludowymi. Odjazd? To jeszcze zabarwione absurdem, surrealizmem i psychodelią teksty polskich autorów (Las Masłowskiej, Kontrabas Tymańskiego – trudno było się nie uśmiechnąć). Trzy kwadranse z taką ekipą i od razu lepszy humor (o ile wysoka temperatura zdążyła go komuś zepsuć). Nieco później odwiedziłem stoisko Nasiono Records, gdzie (gościnnie) były sprzedawane płyty Walickiego & co. Drugi album grupy to świetna pamiątka, razem z Nasionowymi wlepkami.

Ten Typ Mes @ Off Festival 2015
Ten Typ Mes @ Off Festival 2015

Godzinę później sceną leśną zawładnął Ten Typ Mes z live bandem. Koncertowe aranżacje utworów m.in. z płyty Trzeba było zostać dresiarzem robiły wrażenie złożonością (klawisze, gitary, perkusja, chórzystka, DJ, hypeman) i świetnym wykonaniem. Porywały bardziej niż beaty z nagrań studyjnych. Może nie jestem zagorzałym fanem hip hopu, ale rap z takim, żywym akompaniamentem uwielbiam. Może troszkę mimo wszystko koncert Mesa gryzł się z pozostałymi w sobotnim lineupie imprezy, ale warto było przyjść i zobaczyć ten skład.

Tuż po Tym Typie (…) w postawionym nieopodal namiocie Trójki wystąpił Sun Kil Moon z bucowatym charyzmatycznym liderem, Markiem Kozelekiem, tryskającym pogardą do wszystkich, z naciskiem na fotografów w fosie przed sceną (oprócz publiczności, tę uwielbiał). Duszno, gorąco, tłoczno, z ograniczoną widocznością, ale i magicznie – tak było w miejscu, gdzie odbył się koncert kalifornijskiej grupy. Subtelne dźwięki i misternie budowana dramaturgia piosenek spotkały się z entuzjastycznymi reakcjami zgromadzonych fanów. Takie koncerty trawi się troszkę dłużej, szczególnie jeśli nie jest się wielbicielem twórczości grupy, zaznajomionym z każdym jej akordem… Ale przyznaję – Sun Kil Moon wymietli, choć w bardzo delikatny, dyskretny sposób.

Sun Ra Arkestra @ Off Festival 2015
Sun Ra Arkestra @ Off Festival 2015

Przez chwilę rzuciłem uchem na Sun Ra Arkestra – relaksująca, kosmiczno-swingowo-jazzowa propozycja, bardzo przyjemna, ale niekoniecznie zostająca w głowie na dłużej. Później ruszyliśmy pod scenę główną, gdzie zainstalowali się Amerykanie z The Dillinger Escape Plan – na ten zespół liczyłem najbardziej podczas Offowego wypadu. Nie zawiodłem się: matematyczna precyzja, jazzowo połamane riffy, metalowa

The Dillinger Escape Plan @ Off Festival 2015
The Dillinger Escape Plan @ Off Festival 2015

brutalność i sceniczne szaleństwo – tak w skrócie można by opisać występ TDEP. Wokalista wchodzący na rusztowanie z głośnikami, crowdsurfujący gitarzysta-jubilat Ben Weinman i dynamiczne światła – dodatkowa scenografia była zbędna, również ze względów bezpieczeństwa – jeszcze by sobie panowie jej elementami krzywdę zrobili…

The Dillinger Escape Plan @ Off Festival 2015
The Dillinger Escape Plan @ Off Festival 2015

Xiu Xiu grali muzykę z Twin Peaks dla publiczności w większości rozłożonej na trawie przed sceną – to był najbardziej odpowiedni sposób odbioru tych dźwięków. Eksperymentalne aranżacje – wibrafon, syntetyczne rytmy, gitara, klawisze i wokal (choć ten akurat drażnił i gryzł się z hipnotycznymi podkładami) wciągały, ale zostawiły sporo niedosytu. Niemniej były to naprawdę ciekawe wariacje na tematy z kultowego serialu Lyncha i Frosta.

Ride @ Off Festival 2015
Ride @ Off Festival 2015

Krótko po 23 planowany koncert Dunek z Selvhenter zamieniliśmy na występ Ride na scenie głównej festiwalu. Nie żałowałem od pierwszych chwil – piękny, energetyczny come back. Melodyjno-zgrzytliwe ściany dźwięku, przebojowe refreny, perfekcyjne wykonanie – shoegaze w najlepszej z możliwych postaci.

 

Ride @ Off Festival 2015
Ride @ Off Festival 2015

Dla kontrastu, na dzikiej scenie (przyczepa niedaleko głównej) drugi dzień Off Festivalu zamknął hip hopowy duet Pro8bl3m. Podkłady zlepione z klasyków polskiej muzyki rozrywkowej, offbeatowy rap i żywiołowe wykonanie – niby to wszystko pasowało jak pięść do nosa na Offie, ale miało sens. Bardzo to świeże i oryginalne, ale zobaczymy, jak się sprawdzi na longplayu (premiera niedługo).