Queer music? Tegan and Sara, Mykki Blanco, Perfume Genius, Against Me!

Temat niniejszego tekstu wypłynął dość spontanicznie, po krótkiej wymianie zdań na Twitterze o artystach (głównie rapowych), którzy z jakichś powodów wrzucani są do szufladki LGBT/queer. Od jakiegoś czasu jednak zasłuchuję się w ostatnim albumie studyjnym amerykańskiej formacji Against Me!, a nie są mi też obce inne płyty, które są mniej lub bardziej queer. Rzucę zatem okiem na parę przypadków i zastanowię się, czy zawsze zasadne jest nazywanie jakiegoś artysty quuerowym.

Czyli jakim? Najprościej ujmując – wystarczyłoby zajrzeć do Google, last.fm, posiłkować się Wikipedią i zerknąć czy autor(ka/zy) w trakcie kariery muzycznej dokonali coming outu związanego z odmienną od większości społeczeństwa tożsamością płciową lub orientacją seksualną. I co? I nic. Wychodzi, że to termin-wydmuszka, nie mający nic wspólnego z muzyką. Tak poniekąd będzie ze słynnymi bliźniaczkami z Kanady, duetem Tegan and Sara. Siostry Quin są lesbijkami, ale oprócz dość jednoznacznie kojarzącego się z czymś w rodzaju subkultury wizerunkiem tworzą na tyle uniwersalną muzykę, że trudno doszukiwać się w ich twórczości czegoś mocno tęczowego. No, chyba że przefiltrujemy teksty Kanadyjek przez deklarowaną orientację i uznamy wizerunek (w tym, czasem, klipy) za nieodłączną składową muzycznej kreacji…

Tak, jak na przykłąd w teledysku do Closer, promującego ostatnią, mocno inspirowaną ejtisowym synthpopem płytę Heartthrob. Queerowość wylewa się z ekranu, ale to raczej jeden z niewielu tak jawnych wyjątków w karierze sióstr. Kolejna sprawa to publiczność… I tu by wyszło, że fani (właściwie w większości fanki) Tegan and Sara automatycznie szufladkują zespół. Kontrowersyjna to pewnie teza, ale na oko jest w tym dużo prawdy.

Mykki Blanco – artystyczne alter ego Michaela Davida Quattlebauma Jr. – z racji niejednoznacznego płciowo wizerunku, inspirowanego między innymi ruchem queercore drag queens – został przez dziennikarzy uznany za pioniera queer rapu. Sam jednak nie identyfikuje się z taką szufladką i deklaruje zdecydowanie niebinarną płciowość.

Porównywanie tak skrajnie odmiennych artystów jest pozornie bez sensu, ale to chyba podobna sytuacja, co w przypadku Davida Bowiego i jego eksperymentowania z wizerunkiem w latach 70. ubiegłego wieku. To dość ciekawe, że artystyczne (lub nawet wynikające z czysto prywatnych potrzeb) granie imagem nadal wywołuje wśród dziennikarzy muzycznych chęć generalizowania i wrzucania artystów w zbyt ogólnikowo ujęte ramy. Zakładam jednak, że dzieje się tak z potrzeby dotarcia do czytelnika i słuchacza mainstreamowego, wymagającego prostych, lekkostrawnych etykietek. Bardziej zaangażowany odbiorca już sam dotrze do sedna.

Skręćmy na moment w bardziej popowe, choć nadal podlane alternatywnym sosem rejony. Mike Hadreas, znany publiczności jako Perfume Genius, to artysta, którego queerowość trudno kwestionować – i wizerunkowo, i muzycznie, a najbardziej w warstwie lirycznej. Wizualna strona twórczości Hadreasa to zabawa ze stereotypami i kliszami znanymi od lat, ale w zgrabny sposób dopełniająca i ilustrująca autorskie teksty.

Powyżej klip do Grid – jednego z singli promujących ostatni album Amerykanina. Cytat z teledysku do I Want to Break Free Queen, przesterowane, syntezatorowe brzmienia i drobne, zaburzające piosenkową formę elementy, które jednak nie odbierają utworowi przebojowości. Do tego symbolika dość jasno przekazana w choreografii i makijażu. Mocny, wyrazisty obraz.

Na koniec najostrzejsza i najbardziej bezpośrednia propozycja – zeszłoroczny krążek Transgender Dysphoria Blues punkowego zespołu Against Me!, dowodzonego przez Laurę Jane Grace. To mocno autobiograficzny concept album oparty o doświadczenia Laury związane z jej transpłciowością; trzy lata temu Grace ujawniła się jako transseksualistka. To wciąż dowód na sporą odwagę, szczególnie biorąc pod uwagę punkowe środowisko Laury – dość hermetyczne i w pewnym sensie konserwatywne. Jednak zarówno wewnątrz tej społeczności, jak i poza nią – wśród fanów i muzyków zajmujących się zupełnie innymi stylami – Grace nadal otrzymuje wiele słów wsparcia. Nietrudno się także domyślić, że coming out wokalistki i szósty album Againt Me! to spory krok w stronę uświadomienia słuchaczy. Zaburzenia tożsamości płciowej to do tej pory dla wielu wciąż temat tabu albo, po prostu, nieistniejący problem.

Muzycznie Transgender Dysphoria Blues to urozmaicony, gitarowy rock alternatywny z korzeniami w punku i folk punku. Bezpośrednią inspiracją do jego powstania były doświadczenia autorki tekstów, ale taka tematyka już przewijała się między innymi w twórczości Lou Reeda. Nie zdziwiłbym się, gdyby za x lat ta płyta była wskazywana jako jedna z ważniejszych we współczesnym, nieco bardziej mainstreamowym, odłamie punk rocka. To odważne, brutalnie szczere wyznanie opakowane w melodyjną, prostą muzykę gitarową – czasem ostrą, w punkowych szybkich tempach, innym razem melancholijnie smutną i sięgającą do akustyczno-folkowych brzmień. Dla fanów dobrej rockowej alternatywy absolutny mus.

Zainteresowanym polecam lekturę artykułu zupełnie niemuzycznego, ale poruszającego tematykę tożsamości płciowej – mam nadzieję, że choć trochę przybliży to zaskakująco złożone i niełatwe zagadnienie.

PS. Zdaję sobie sprawę, że przybliżyłem w tym tekście jedynie jakiś mikroskopijny wycinek muzyki, która jest wrzucana do szufladki queer. Temat przewijał się już wcześniej na Inner Soundtracks, z pewnością pojawi się jeszcze nieraz. Tradycyjnie mile widziane są komentarze (tu czy w social media) – na pewno znacie artystów, o których nawet nie słyszałem.