Wideo*3: Idiothead, The Dillinger Escape Plan, Lindemann

Trzy majowe wideoklipy: polski, promujący nadchodzący album wrocławskiej grupy Idiothead i dwa zagraniczne – od The Dillinger Escape Plan (jeszcze z ich ostatniej płyty) i od Lindemann – nowego projektu wokalisty Rammstein. Usiądźcie wygodnie, będzie ostro.

.

Idiothead – The Patriot

Nośny, bardzo aktualny temat i trochę oldskulowy klip z trenującymi w bikeparku rowerzystami. Oklepane? Może i tak, ale z ciągle świeżym brzmieniem wykręconym przez producenta i wokalistę Idiothead d’ – jest co najmniej dobrze. Utwór promuje pierwszy longplay zespołu pt. Idiocracy. Miks alternatywnego, gitarowego grania z elektroniką znany już z wydanej ponad trzy lata temu EPki Free Market Music i wypuszczanych potem nieregularnie pojedynczych utworów zapowiada się coraz lepiej. Tym bardziej w połączeniu z tekstami – raz komentującymi rzeczywistość, innym razem zaglądającymi w głąb ludzkich emocji i uczuć. Warto wypatrywać wieści z obozu wrocławian.

The Dillinger Escape Plan – Paranoia Shields

Minęły już dwa lata od premiery piątego albumu TDEP, One of Us Is the Killer, a niedawno pojawił się nowy klip do jednego z utworów z tej płyty. Math rockowo/metalowe szaleństwo zamknięte w ramach chwytliwej piosenki, przełamane motywem granym na trąbce – tyle w warstwie muzycznej. Wizualnie to jakby zderzenie Nine Inch Nails z lat 90. z mrocznymi, nieoczywistymi wizjami Lasse Hoile – autora zdjęć i teledysków Stevena Wilsona i Porcupine Tree. Połączenie idealne, a skojarzenia industrialno-progresywne tylko je potęgują… przynajmniej w moich oczach.

Lindemann – Praise Abort

Wulgarne, przejaskrawione, perwersyjnie baśniowe wizje odwzorowane w przejaskrawionym teledysku plus kontrowersyjna tematyka przedstawiona w maksymalnie prosty i dosadny sposób – skądś już to znamy, co? Rammstein? Prawie. Tym razem o R+ cicho, za to Till Lindemann – wokalista zespołu – założył z Peterem Tägtgrenem (Pain, Hypocrisy) solowy projekt sygnowany własnym nazwiskiem. Nic nowego, ale kij w mrowisko wsadzony: znów jest burza, że to kiczowate, proste (albo i prostackie), wtórne, mainstreamowo piosenkowe, komercyjne i jeszcze pewnie parę negatywnych komentarzy się znajdzie. Zostanę jednak przy swoim zdaniu: to konsekwentne, przemyślane posunięcie, artystycznie (i zapewne finansowo) wyrachowane, ale rozpoznawalne z daleka. Słysząc ten głos, z takim tekstem i muzyką, zilustrowane takim a nie innym obrazkiem myśli się właśnie o Rammstein… A przynajmniej właśnie o Lindemannie. Choć tym razem, po pierwsze – po angielsku, po drugie – z innym, jeszcze bardziej skrzywionym podejściem. Czekam na całą płytę duetu, Skills In Pills – premiera 19 czerwca.