Wywiad: Scindite

Scindite - EPPierwszy wywiad na Inner Soundtracks! Na moje pytania odpowiedzieli Adam Mańkowski i Bartłomiej Michał Górecki, czyli duet Scindite. O ich muzyce z debiutanckiej EP pisałem miesiąc temu. Teraz możecie przeczytać, co o inspiracjach muzycznych i pozamuzycznych, scenie eksperymentalnej muzyki elektronicznej i planach wydawniczych mówią twórcy projektu.

.

Na początek zapytam Was o genezę Scindite. Pracowaliście już razem? Jeśli nie, to w jakich okolicznościach się poznaliście? Jak zaczęła się Wasza współpraca pod szyldem Scindite?Bartłomiej: Stwierdzenie, że pracowaliśmy “razem” jest chyba trochę na wyrost, aczkolwiek jest jedno konkretne zdarzenie, które się przyczyniło do tego, że zaczęliśmy wspólnie działać. Osobą, która niejako połączyła nasze drogi był Filip Szyszkowski, człowiek znany z projektu 21 Gramms, piszący bardzo fajne teksty (od poezji przez prozę, recenzje, wywiady…). No więc wydaliśmy wspólnie jeden split, a do następnego Filip zaprosił Adama wraz z jego projektem Limited Liability Sounds. Pamiętam, że split był wspaniale eklektyczny. Gatunkowo, brzmieniowo… oraz w kwestii jakości nagrań. Do tej pory mam te wszystkie żałosnej jakości mikrofony, na których nagrywałem wszystko, a potem robiłem z tego “utwór”. Split wyszedł, zrobiłem nawet własnoręcznie kilka fizycznych wydań, które ładnie się kurzą. Co najlepsze, split nadal jest w sieci w formie mp3, także z ciekawości możesz sobie posłuchać 😉 Jakoś niedługo po wypuszczeniu splitu do sieci zaczęliśmy razem pracować w Magnetoffonie. Niecały rok później Adam wyszedł z inicjatywą projektu – no i jest ów.
Adam: Dokładnie tak było. Zawsze lubię szczegółowo zagłębić się w kontekst tego w co się angażuję, poznać muzyków, utwory itd. Propozycja kompilacji wyszła dość niespodziewanie, a ja byłem akurat mocno zabiegany. Zanim przysiadłem do własnego utworu, odsłuchałem jednak propozycje chłopaków. Pamiętam, że późną nocą zapoznałem się z tym materiałem i dotarłem do innych rzeczy Bartka, zarówno tych muzycznych jak i tekstowych, które pozostawiły mocny ślad. To była bliska mi wówczas estetyka i wtedy pojawiła się pierwsza myśl o tym aby zrobić coś razem. Kształt jaki osiągnęliśmy łącząc słowo i dźwięk pod szyldem Scindite, to już znacznie późniejsza historia, wszystko wyklarowało się w momencie kiedy rozpoczęliśmy pracę nad pierwszym utworem, pozostawiliśmy sobie na wejściu sporo przestrzeni.

 

Nie kierujemy się w żaden target, grupę wiekową. A co do sceny [muzyki] nieoczywistej (…) to oczywiście, że jest. A nawet jeśli nie jest tego rodzaju projektów czy też zespołów wiele – fanów nieprzyswajalnych czy też asłuchalnych rzeczy jest w Polsce od groma.

Bartłomiej Górecki (Scindite)

 

O nazwie projektu powiedzieliście w wywiadzie dla webzine’u Tritacarne, że oznacza bycie emocjonalnie rozbitym, niezdolnym do podjęcia decyzji… Wasza muzyka właśnie taka jest – rozdarta, niespokojna. Skąd zatem bierzecie inspiracje? Jest nimi twórczość innych artystów czy może Wasze doświadczenia, emocje? Wspominałem już wcześniej na łamach bloga o skojarzeniach z Sui Generis Umbra.

B: Myślę, że wszystko co nas otacza inspiruje. Mnie do odzywania się przed mikrofonem (bo nie nazwę tego śpiewaniem, na pewno nie) popycha muzyka przede wszystkim wypchana po brzegi emocjami skrajnymi. Już wcześniej działałem w moim własnym projekcie na zasadzie – a teraz będzie tak bardzo negatywnie, że będziesz chciał wyłączyć odtwarzacz, ewentualnie wyskoczyć przez okno. Momentami się udawało, zwłaszcza jak puszczałem współlokatorom dźwięk z Autodestrukcji czy z 23.  Mnie najbardziej kręci wywoływanie schizofrenicznej atmosfery, tak jak w przypadku SIAHS, które to jest coverem utworu Anioł Wie Urszuli. To tu bym raczej  kierował słuchającego, gdy mówię o moich inspiracjach Ell z SGU. Oczywiście na EP jest sporo zakamuflowanych sprytnie przez Adama moich dzikich okrzyków. Będą w błędzie ci, którzy mogliby twierdzić, że jest to wygenerowane elektronicznie.

A: Wskazywanie konkretnych źródeł inspiracji, jest w moim przypadku trudne do wykonania. Pochłaniam na co dzień tak ogromnie ilości różnorodnych dźwięków, że nie da się wskazać jednej ścieżki czy nurtu. Być może właśnie z różnorodności bierze się ta wspomniana przez Bartka schizofreniczność. Dopełniamy ją wspólnie słowem i dźwiękiem. Ponadto wracając do swoich utworów sprzed kilku lat, coraz częściej łapię się na tym, że dostrzegam w nich zupełnie inne inspiracje niż te do których przyznawałem się w tamtym czasie. Wszystko sprowadza się więc do tego, że postrzegam muzykę bardziej jako bodziec przypominający mi pewne wydarzenia niż spis czy wykaz konkretnych zapożyczeń. Bliski jestem koncepcji reminiscencji Prousta, który twierdził że nie można jej w pełni kontrolować i tego się trzymam. Poszukiwanie inspiracji pozostawmy odbiorcom.

Scindite: Bartłomiej Górecki, Adam MańkowskiMówicie, że chcecie zostawić słuchaczom otwartą furtkę w zakresie interpretacji Waszej twórczości. Nie wyjaśniając wprost, o czym mówicie w Waszych utworach traktujecie je trochę jak poezję… Ile w tym prawdy? Poezja ma na Was jakiś wpływ? To pytanie chyba szczególnie dla Bartłomieja.

B: Ja bym naszą pracę porównał raczej do stosunkowo patchworkowych, zszywanych niczym skóra Frankensteina emocjonalnych kolaży. Przede wszystkim wolałbym opisywać naszą pracę za pomocą obrazów niż w formie słowa pisanego. Jestem malarzem a nie poetą i raczej nie oczekuję, że ktokolwiek będzie odbierał wokale w Scindite jako melorecytowane poematy, wiersze. Owszem, piszę, ale tylko tyle mam do powiedzenia o formie tego, co słyszysz/przeczytasz na stronie. Choćbym to miał robić na siłę, będę uznawał swoją rolę w Scindite jako swego rodzaju performance artystyczny, wyraz samego siebie, którego nie potrafię ubrać w kolory i przedstawić na płótnie.

Do kogo chcecie trafić z Waszą twórczością? Celujecie w jakąś konkretną grupę odbiorców? Jest w Polsce coś na kształt sceny nieoczywistej, eksperymentalnej muzyki elektronicznej, czy trafiacie raczej do zagranicznych słuchaczy?

B: Nie kierujemy się w żaden target, grupę wiekową. A co do sceny nieoczywistej (ładnie to ująłeś) to oczywiście, że jest. A nawet jeśli nie jest tego rodzaju projektów czy też zespołów wiele – fanów nieprzyswajalnych czy też asłuchalnych rzeczy jest w Polsce od groma.

A: Co ważne są to słuchacze bardzo świadomi, podchodzący do nowo poznanych dźwięków z dużą uwagą. Nie stawiałbym też granic pomiędzy rynkiem krajowym i zagranicznym, w formie jakiej proponujemy nasz materiał w Internecie, nie ma to najmniejszego znaczenia. Oczywiście często spotykamy się z sugestią, że skoro teksty są polskojęzyczne to kierujemy muzykę na nasze podwórko. Okazuje się, że wcale nie musi tak być  i mamy na to dowody. Pierwszym z nich jest otrzymana propozycja i kontakt z Włoch, o którym wspominałeś wcześniej. Drugim natomiast są statystyki słuchalności i zakupów chociażby na Bandcampie. Scindite zyskało grupę odbiorców spoza Polski, którzy w niewymuszony sposób, są często gotowi przelać symboliczną kwotę za pobranie albumu, mimo że nie musieliby tego robić. To jest chyba najbardziej budujące.

Debiutancka EPka Scindite jest dość jednolita, stanowi jakąś całość. W przyszłości zamierzacie skupić się na publikowaniu takich małych, spójnych całości, dłuższych albumów czy może też pojedynczych kawałków?

B: Czas pokaże, na razie budujemy powoli kolejny album.

A: Bardzo chcielibyśmy aby kolejny krok był nieco poważniejszy i obejmował większą partię materiału… ale to plan najbliższy. W przyszłości najprawdopodobniej będziemy balansować gdzieś pomiędzy dłuższymi i krótszymi formami publikacji muzyki, bo jest to bardzo wygodne i nie buduje niepotrzebnych ograniczeń.

Na koniec pytanie dość oczywiste. Kiedy można się spodziewać drugiego albumu (lub minialbumu) Scindite?

B: Padły kiedyś słowa o pierwszym kwartale 2015 roku, ale nieprzywiązywałbym się do tej daty tak prawdę powiedziawszy. Przygotowujemy coś na przełom lutego i marca – tyle mogę powiedzieć na chwilę obecną.

Jeszcze raz dziękuję Adamowi i Bartkowi za udzielony wywiad. Czekam(y) z niecierpliwością na kolejne porcje muzyki od Scindite. W międzyczasie zapraszam, ponownie, na bandcamp duetu i oczywiście do lektury bloga – w tym kolejnych wywiadów. Stay tuned.