Dźwięki, których nie powinniście słyszeć

Dziś o nagraniach, które niekoniecznie są muzyką, ale gdyby przyjąć szerszą jej definicję… To nadal będzie muzyka (ewentualnie: jeszcze albo już). Jest w tym coś z field recordingu, ale to przecież “tylko” zarejestrowane audycje radiowe. Problem w tym, że nie są to programy dostępne dla każdego.

360493355_7a4821b9bd_o
by Nate Steiner

Przeszkodą są częstotliwości, na których są nadawane – do ich odbioru niezbędne jest sprzęt, który poradzi sobie z falami krótkimi. Pomijając już to, że samo poszukiwanie i odsłuch stacji tego typu budzi wiele wątpliwości – czy to na pewno w 100% legalne? Skąd są nadawane te dziwne audycje? Dlaczego są tak pozornie bezsensowne?

Mowa o stacjach numerycznych. Do tej pory tylko Czechy przyznały się, że korzystają z tego rodzaju rozgłośni, reszta państw milczy lub sugeruje, żeby się tym tematem nie interesować. Cytując wypowiedź rzecznika prasowego brytyjskiego Ministerstwa Handlu i Przemysłu sprzed prawie 15 lat:

[Stacje numeryczne] są tym, czym myślicie że są. Ludzie nie powinni być nimi zafascynowani. Nie są one, powiedzmy, przeznaczone do publicznej konsumpcji.

(via http://www.salon.com/1999/09/16/numbers_2)

Najprawdopodobniej większość ze znanych, wyłowionych w eterze przez zapaleńców stacji liczbowych jest wykorzystywana przez wojsko i wywiad. Nic dziwnego zatem, że (prawie) nikt nie stwierdził wprost, że mają zastosowanie militarne. Inna hipoteza mówi o kanałach handlu narkotykami, ale w dobie Darknetu to już pewnie pieśń przeszłości. Zazwyczaj nadają ciągi znaków alfanumerycznych czytanych przez lektora/lektorkę lub syntezator mowy, pojawiają się też charakterystyczne dla poszczególnych stacji “słowa kluczowe”. Takie teoretyczne podstawy jednak znajdziecie gdziekolwiek w Internecie. Najlepiej zatem samodzielnie pobawić się w poszukiwacza radiostacji liczbowych, chociażby na tej stronie, umieszczonej na serwerze jednego z holenderskich uniwersytetów. Odkryłem ją (albo ktoś mi ją pokazał) kilkanaście miesięcy temu i wciągnęła mnie na kilka długich, jesiennych wieczorów.

the conet projectParę miesięcy później dzięki @tlustaluska dotarłem do The Conet Project (alternatywny link). To wydany w 1997 przez Irdial Discs czteropłytowy zestaw z nagraniami stacji numerycznych. Obszerny materiał, który powinen zaspokoić ciekawość niejednej osoby żądnej nowych odkryć dźwiękowych. W 2013 roku ukazała się też pięciopłytowa reedycja. Spytacie pewnie, czy tego da się słuchać… Jasne, da się – mimo niedoskonałości (radiowe szumy, trzaski) to kopalnia fascynujących detali i brzmień. Jeden z najbardziej znanych fragmentów tej swoistej antologii to czterominutowy zapis audycji zatytułowany The Swedish Rhapsody. Kilka wysokich, krótkich sygnałów, sekwencja pozytywki i głos dziewczynki, wypowiadającej kilka liczb po niemiecku. Dodajcie do tego zakłócenia, zniekształcenia i nieznane pochodzenie (wiadomo prawdopodobnie tylko tyle, że to audycja niemieckiej stacji)…

Upiorne, co? Ale z drugiej strony można w tych z pozoru niezbyt miłych dla ucha dźwiękach znaleźć coś specyficznie wciągającego. Doszukiwać się znaczeń: prawdopodobnie to zaszyfrowane wiadomości, a nie trolling rodem z czasów zimnej wojny (chociaż kto wie…). Wejść w klimat, szperać dalej, może w końcu skusić się na samodzielne poszukiwanie. Okazuje się, że te cztery płyty stały się inspiracją dla muzyków i reżyserów. Sample wycięte z tego zbioru zostały wykorzystane chociażby na albumie Stupid Dream Porcupine Tree, w utworze Even Less. Charakterystyczny głos, czytający powtarzane w parach liczby, usłyszycie po szóstej minucie piosenki:

Jeśli zatem nie porwały was oryginalne, surowe wersje zapisów tych tajemniczych audycji i nie macie ochoty spędzać zimowych wieczorów na poszukiwaniach wciąż obecnych w eterze stacji numerycznych, spróbujcie czasem znaleźć sample z nimi w muzyce, którą znacie. Jak widać na przykładzie Porcupine Tree, warto wsłuchać się w detale dodane podczas produkcji i znaleźć ich źródło.

Owocnych poszukiwań!

1 Reply to “Dźwięki, których nie powinniście słyszeć”

Comments are closed.