A metal Xmas y un feliz año nuevo, czyli kolędy… trochę inaczej

Być może powiecie, że troszkę zbyt wcześnie na wpis z kolędami… Ale skorzystam z tego, że dziś Mikołajki – jak dla mnie całkiem niezły moment na otwarcie sezonu ze świątecznymi piosenkami w tle. Żeby było zabawniej: nie znoszę świątecznych piosenek, choć są wyjątki od tej reguły. W dzisiejszym tekście opowiem właśnie o nich.

Dlaczego nie przepadam za tym rodzajem kawałków? To z reguły maksymalnie komercyjne, kojarzące się bezpośrednio z galeriami handlowymi, przesłodzone, przeprodukowane, prze… Ok, wystarczy – po prostu (dla mnie) dość mało strawne kompozycje. Pomijam przy tym fakt, że nie obchodzę tych świąt religijnie. Jednak biorąc pod uwagę, że wielu z Was bardziej czuje ich ducha, a część, jak ja – ma do nich zupełnie inny stosunek – pomyślałem, że warto wspomnieć o płytach, które jak najbardziej związane są z tradycją Bożego Narodzenia, ale zarazem są skrajnie różne. Jedna jest trochę bardziej amerykańska, choć nie brakuje na niej brytyjskich artystów, druga – latynoska, ale i zarazem… nieco bluesowa.

We Wish You a Metal Xmas (and a Headbanging New Year) (2008)

Ponad godzina heavy metalowego i hard rockowego łojenia, interpretacje tradycyjnych kolęd i piosenek kojarzonych ze świętami. Raz rock ‘n’ rollowe z cięższym brzmieniem, w stylu Motörhead (w wykonaniu Lemmy’ego, Billy’ego Gibbonsa i Dave’a Grohla), innym razem klasycznie heavy, nawiązując do charakterystycznego grania Black Sabbath, szczególnie z okresu z R. J. Dio (God Rest Ye Merry Gentlemen zaśpiewaneWe Wish You a Metal Xmas (and a Headbanging New Year) (2008) właśnie przez Ronniego Jamesa, na gitarze sam Tony Iommi, na basie Rudy Sarzo…) i tak można by wymieniać. Kilkudziesięciu znanych i lubianych muzyków rockowych, metalowych w rozmaitych konfiguracjach – prawdziwe, efemeryczne składy marzeń. Są rzecz jasna totalne zaskoczenia, takie, które wspomina się długo… Jak Silent Night – deathowo-thrashowa wersja, zagrowlowana przez Chucka Billy’ego, z akompaniamentem między innymi Scotta Iana. Albo zdecydowanie mocniejszy od oryginału cover utworu Johna Lennona, Happy Xmas (War Is Over). Ta wersja akurat jakoś średnio pasuje mi do antywojennej wymowy piosenki, ale dobrze współgra z otaczającymi ją wykonaniami starszych pieśni świątecznych. Ogromny uśmiech na twarzy wywołuje też zaśpiewany przez Rippera Owensa Santa Claus is Back in Town – zestawienie kolęda/piosenka świąteczna-heavy metal brzmi tu wyjątkowo… zabawnie. Czysta rozrywka w wyjątkowo przyjemnym wydaniu. Spójny, bardzo dobrze brzmiący album, choć zagrany, jak wspomniałem – przez kilkudziesięciu muzyków w szesnastu unikalnych składach. Dla fanów hard ‘n’ heavy – absolutny mus.

Gaby Moreno – Posada (2014)

Gaby Moreno - Posada (2014)

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Płyta folkowo-bluesowa, nagrana przez gwatemalską wokalistkę i jej zespół, podobnie jak wcześniej opisywany album z drugiego muzycznego bieguna zawiera interpretacje kolęd. Żeby było jeszcze ciekawiej – teksty utworów śpiewane są przez Gaby Moreno w kilku językach: między innymi angielskim, hiszpańskim (chyba większa ich część) i… niemieckim. Noche De Paz, czyli Cicha noc, zaczyna się zwrotką wykonaną właśnie w języku Goethego. Wrażenie niesamowite – hiszpańskojęzyczna artystka śpiewa z tak uroczą miękkością w głosie, że właściwie mogłaby śpiewać… cokolwiek, tym bardziej w tak uroczo jazzujących aranżacjach. Byle zachowała imponującą zdolność do przekształcania każdej piosenki, Gaby Moreno. Photo credits: (c) backyardbirderwa @ Flickrtakże coverów i tradycyjnych kompozycji. Poza tym przez prawie wszystkie pozycje na liście przewija się lekki, słoneczny, latynoski klimat – jakby zupełnie nieprzystający do śniegu, choinek, mikołajów, reniferów i innych atrybutów grudniowych świąt. To jednak jeden z powodów, dla których tak bardzo lubię tę płytę – jest pogodna i przyjemnie odmienna od zalewających teraz każdą niemal publiczną przestrzeń komercyjnych, świątecznych hitów.

Nie wiem, czy macie w zwyczaju obdarowywać rodzinę i przyjaciół prezentami w ostatnim tygodniu grudnia, ale – jeśli tak – dajcie im dobre płyty. I książki, oczywiście. To z reguły najlepsze, dające najwięcej radości podarunki.

Photo credits: (c) backyardbirderwa @ Flickr

1 Reply to “A metal Xmas y un feliz año nuevo, czyli kolędy… trochę inaczej”

Comments are closed.