Astral Queen – Microcosmic Journey (2014)

Za sprawą muzyki tria Astral Queen możemy się na jakieś 20 minut przenieść w lata 90. Mroczne, klimatyczne granie pomimo współczesnej produkcji brzmi jak jakiś zaginiony materiał z ostatniej dekady XX wieku.

AstralQueen_MicrocosmicJourney

Wtedy, przynajmniej w pierwszej połowie lat 90., wśród fanów metalu ogromną popularnością cieszyły się między innymi kapele łączące doomową posępność z agresją i ciężarem death metalu: Paradise Lost, Tiamat, My Dying Bride, Anathema… Dodajmy do tego zestawu nietypowy, mało norweski black metal grupy Samael i epickie, podniosłe kompozycje viking metalowej legendy, szwedzkiego Bathory. Efektem takiej mieszanki, po przefiltrowaniu przez, nieraz bardzo różne, artystyczne doświadczenia trójki muzyków. Growling Anatola Lizika miesza się z szeptem wokalisty, czyste dźwięki gitary elektrycznej zatopione w elektronicznym tle z brudnymi, zadziornymi riffami.

Nieraz nasuwały mi się skojarzenia ze wspomnianym wcześniej, szwajcarskim Samaelem – ze względu na miks mrocznego metalu z elektroniką i automatem perkusyjnym. Brzmi to bardzo spójnie i przy tym wcale nie jest to zarzut o kopiowanie dokonań kultowego zespołu. Szczególnie dobrze słychać styl Szwajcarów w Human Race, jednak, jak napisałem – czytelna inspiracja nie pozostawia nieprzyjemnego wrażenia, wręcz przeciwnie: cieszy mnie fakt, że mamy w końcu nową, świeżą grupę nawiązującą w swojej twórczości do klimatycznego metalu, najbardziej rozpowszechnionego jakieś 20 lat temu. W Dichotomy słychać echa death doomowej Anathemy i, za sprawą zawodzącej gitary solowej – Paradise Lost. Odniosłem też wrażenie, że miejscami to bardzo… rockowy kawałek, z prostym, motorycznym riffem. Ciekawie łączy się z doomowymi, wolnymi fragmentami.

Zaledwie 20-minutowa EP Microcosmic Journey jest na tyle krótka, by zachęcić do ponownego odtworzenia, ale i pozostawia niedosyt. Żeby nie przedłużać: panowie, zrobiliście apetyt i pewnie nie tylko ja chcę więcej. Spójne, ale i zróżnicowane kompozycje, wysoki poziom wykonawczy… I jeszcze nieco sentymentalny, melancholijny klimat.

PS. Dwa utwory z debiutanckiego wydawnictwa Astral Queen możecie przesłuchać na YouTube, płytka w postaci fizycznej dostępna jest na Allegro. Warto zaznaczyć, że jest skromnie, ale profesjonalnie wydana. Z takim promo głupio byłoby, żeby ten zespół zwyczajnie przepadł.