Technicznie: Spotify i okolice

spotify-logo-primary-vertical-dark-background-rgbChyba wszyscy wielbiciele muzyki w Polsce znają już Spotify – szwedzką usługę, z której korzysta na całym świecie kilkadziesiąt milionów zwolenników streamingu. Aplikacje firmowane charakterystycznym logo dostępne są chyba na wszystkie popularne platformy. Są funkcjonalne, wygodne, szczególnie po niedawnym liftingu… Znajdą się jednak bardziej wymagający użytkownicy, szukający dodatków czy rozszerzeń, implementujących funkcje, których nie znaleźli w oficjalnym oprogramowaniu.

Trochę banalnie: webowa aplikacja, tworząca skrócony link do dowolnego zasobu na Spotify (artysta, album, utwór, playlista…). Mimo prostoty to narzędzie bywa przydatne – zazwyczaj linki kopiowane z aplikacji są dłuuugie. Jak widać na załączonym zrzucie ekranu, jest również generowany kod QR. Ot, raczej ciekawostka, ale jest.

sptfy.com

Funkcjonalność, której pewnie sporej części użytkowników brakuje. Aplikacja, dzięki której przekonwertujemy nasze stare, klasyczne playlisty na takie, które możemy wkleić w desktopowym kliencie Spotify. Dziwi mnie jedynie, że wybierając plik z dysku, można przesłać tylko playlisty w formacie iTunes lub CSV, a nie PLS czy M3U. Ten mankament można łatwo obejść, wklejając zwyczajną listę o schemacie Artysta – Tytuł utworu. To oczywiste, że wielu utworów nie znajdziemy, ale… mimo to – ivyishere.org znacznie przyspiesza tworzenie spotify’owych playlist, jeśli mamy już przygotowane własne zestawienia w wymienionych postaciach. Przydaje się to chociażby do szybkiego zrzucenia do Spotify listy utworów z audycji radiowych. Często po programie jego autorzy zamieszczają je chociażby na fanpage’ach.

Znów chyba opis zabrzmi banalnie: to katalog playlist, z wyszukiwarką, podziałem na kategorie, gatunki, z możliwością tworzenia własnych list, tagowania ich i tak dalej. Proste, ale z drugiej strony – ogromnie przydatne, bo wyszukiwanie kompilacji utworów w oficjalnym programie to… no, dość utrudniona sprawa. Na playlists.net z łatwością znajdziemy jakąś dla siebie (jeśli nie zadowolą nas te automatycznie proponowane przez Spotify) i podzielimy się własnymi.

Podobną rolę spełnia jedna z alternatyw dla omawianego portalu – cubic.fm, z tym, że to mały kombajn streamingowy – umożliwia wyszukiwanie utworów dostępnych nie tylko w Spotify, ale też w Rdio, Deezer i YouTube.

Aktualizowana na bieżąco strona z fonograficznymi nowościami, dostępnymi na Spotify. Tylko tyle i aż tyle.

Desktopowy (Windows, Linux, Mac) i mobilny (androidowa wersja beta, dostępna na razie tylko dla testerów – na razie nie polecam) odtwarzacz, reklamowany przez twórców jako społecznościowy. Oprócz standardowej możliwości odtwarzania plików w wielu formatach, można podłączyć się do kilku usług streamingowych (w tym do Spotify, Deezera, Soundcloud, Beats, Grooveshark…). Plusy: bardzo ładny, przejrzysty i wygodny interfejs. Minusy: program, przynajmniej w testowanej przeze mnie wersji linuksowej, jeszcze odrobinę niedomaga i zdarza mu się utracić połączenie. Poza tym, jak w przypadku każdego klienta od firm trzecich, obsługującego streaming z tej usługi, konieczne jest posiadanie konta Premium. Użytkownicy korzystający z darmowej opcji lub wersji unlimited nie będą mogli przetestować (pod kątem streamowania ze Spotify) także takich alternatywnych aplikacji, jak Spotiamp (z interfejsem naśladującym starego, dobrego Winampa) czy Clementine.

Jeśli znacie jakieś narzędzia, z których sami korzystacie – podzielcie się linkami w komentarzach. Pomijamy oczywiście aplikacje wewnętrzne, dostępne w desktopowych klientach, udostępniane między innymi przez redakcje magazynów muzycznych.

PS. Po prawej stronie pojawiła się mała nowość: widget Facebooka. Od wczoraj blog ma swój fanpage, na który serdecznie zapraszam. Będą na nim informacje o nowych wpisach, wydarzeniach muzycznych i okazjonalnie jakieś drobne komunikaty.

Dzięki i do kolejnego przeczytania!

2 Replies to “Technicznie: Spotify i okolice”

Comments are closed.