Krótko: Yaybahar

Dziś nietypowa, krótka notka – planuję cykl takich króciaków, urozmaicających Wam nieco oczekiwanie na dłuższe teksty. Będą to głównie rozmaite muzyczne i dźwiękowe perełki wyszperane w Internecie. Wracając do meritum: przed Wami Yaybahar, nowy instrument akustyczny o brzmieniu… No dobrze, o tym za chwilkę.

Zerknijmy najpierw, jak to ustrojstwo wygląda. Coś Wam to przypomina? Mnie raczej nic, może poza wariacją na temat wielu pradawnych instrumentów muzycznych, które przez stulecia wyewoluowały do postaci współczesnych sprzętów.

Yaybahar

To teraz najważniejsze – jak to coś brzmi? Jak… kosmiczna elektronika. Dźwięki rodem z dzieł klasyków muzyki elektronicznej lat 70. (choć nie tylko), odnalazłyby się zapewne w nagraniach z nurtu New Age… Prawdopodobnie jednak całkiem udane dark ambientowe rzeczy mogłyby powstać z użyciem tego niecodziennego instrumentu. Z jednej strony słyszymy coś w rodzaju jakichś skrzypco-wiolonczelo-altówek nie z tej Ziemi, z drugiej – nieokreślone, mroczne, choć nadal na swój sposób piękne dźwięki. Można też gdzieś wychwycić brzmienia podobne do sitaru, co dodawałoby posmak orientalnej egzotyki. Z pewnością jednak wiele osób, gdyby usłyszały samo nagranie audio, bez obrazu, stwierdziłoby, że to przetworzone elektronicznie dźwięki… A to przecież w pełni akustyczny instrument. Niesamowite. Zobaczcie i posłuchajcie sami.

Twórcą Yaybaharu jest turecki muzyk, Görkem Şen. O instrumencie dowiedziałem się stąd dzięki Mizuu. Zdjęcie wykorzystane w tekście pochodzi z facebookowego fanpage’a poświęconego wynalazkowi.

PS. Zapiszcie się do newslettera Agnieszki – naprawdę warto, a przy okazji wpadniecie na No Easy Answers i zatrzymacie się na dłużej.