#ComingOutDay: Adre’n’Alin

Dziś, 11 października, obchodzony jest “Dzień wychodzenia z szafy”. W związku z tym mam dla Was kilka słów o Adre’n’Alin – warszawskim artyście, który coming out ma już za sobą.

Igor Szulc rozpoczął przygodę z muzyką siedem lat temu i od początku tworzy na styku klasycznego ujęcia muzyki i brzmień elektronicznych, łącząc zgrabne, nieraz popowe melodie z nieco alternatywnym podejściem do piosenek. Wydał już kilka singli, EPki, ma też na koncie pełnowymiarowy, wydany samodzielnie album, Cargo (2009).

O muzyce Igora mogłem już wspomnieć w poprzedniej notce – to doskonały przykład na łączenie elektroniki z akustycznymi instrumentami, z naciskiem na pianino. Słyszymy też skrzypce i wiolonczelę… Porównywanie w tym przypadku nie ma większego sensu, jednak moje myśli automatycznie biegną przede wszystkim w stronę Julii Marcell – głównie ze względu na pierwszoplanową rolę pianina (i pochodzenie ;)). Raz góruje ono nad aranżacją utworu, jak w Second, innym razem pojawia się gdzieś na chwilę w tle, ustępując pulsującej tanecznym rytmem elektronice (Run To Head). W Black Cat za to mamy klimatyczny trip hop. Dość spory rozstrzał stylistyczny, jednak zarazem całość jest bardzo spójna, o równym, bardzo wysokim poziomie.

Skojarzenie z Julią Marcell nie było, jak się okazało, zupełnie bezpodstawne. Igor występował w charakterze supportu m.in. przed Röyksopp, Moderat, Bonobo i właśnie Julią… Takie zestawienie artystów nie dziwi – na pewno się ze mną zgodzicie po zapoznaniu się choć z kilkoma kompozycjami Adre’n’Alin. Ponadto na facebookowym fanpage’u widnieje wiele tłumaczący cytat z recenzji na portalu electroclash.pl (niestety wciąż niedostępnym):

Jeśli Kate Bush byłaby mężczyzną, brzmiałaby dokładnie tak.

Nowa płyta projektu, Surface Tensions, ma się ukazać jeszcze jesienią. Pod koniec kwietnia pojawił się teledysk do piosenki zapowiadającej album, Split:

Klip idealnie pasuje do muzyki – minimalistyczny, dość surowy, z występującym w charakterze jedynego modela Igorem. Nadal jest niebanalnie – czekam(y) zatem z niecierpliwością na pełnowymiarowy album. W międzyczasie polecam odwiedzenie kanału na youtube i profilu Adre’n’Alin na SoundCloud.

Na koniec jeszcze próbka koncertowego wcielenia projektu – Prey wykonane na początku 2011 roku w Poznaniu:

Przyjemnego odbioru i do przeczytania w kolejnym wpisie.

PS. Za inspirację do dzisiejszego tekstu dziękuję Mizuu.