Gars – Gdy agresja rodzi spokój (2014)

Gars - Gdy agresja rodzi spokój (2014)

Ten album ukazał się już pod koniec maja, musiało jednak minąć parę miesięcy, zanim wróciłem do pisania o muzyce na dobre. W przypadku tej płyty to nawet dobrze, bo zupełnie nie pasuje do tegorocznych, letnich upałów, czystego nieba i wakacyjnego słońca.

Gdy agresja rodzi spokój pachnie jesienią. Trzeci album trójmiejskiej grupy Gars jest jeszcze bardziej melancholijny, w większym stopniu wypełniony mieszanką złości i smutku, niż dwa poprzednie wydawnictwa. Bliżej mu oczywiście do poprzedniej płyty, z podobnym podejściem do kompozycji i produkcji, tym razem jednak wrażenie obcowania z muzyką kapeli undergroundowej wyraźnie się potęguje. Brudne, nieco stłumione, analogowe brzmienie, w większości wolne tempa. Posępne, oszczędne riffy i drastycznie mniej chwytliwe aranżacje względem przebojowego debiutu, a nawet i “nośniejszych” fragmentów drugiej płyty. Zdecydowanie mniej tutaj punkowej zadziorności (może poza po), więcej klimatycznych, sludge’owo-post-hardcore’owych brzmień. Warstwa liryczna nie napawa optymizmem, choć jakiś płomyk nadziei dla słuchacza może się znajdzie w tych tekstach… Nie jest to zarzut, wręcz przeciwnie. W porównaniu do poprzedniego albumu mniej tutaj dosłowności i swego rodzaju naturalizmu, więcej otwartości na interpretacje. Dlatego też o tekstach już nie wspomnę, może poza jednym – pod słowami do nigdy wyjątkowo nie podpisał się zespół. To wiersz Józefa Czechowicza. Całkiem udana muzyczna interpretacja, zgrzytliwa, bez jasno określonej formy, eksperymentalna, jest jednym z ciekawszych momentów płyty.

Gdy agresja rodzi spokój to materiał, jak informuje zespół, nagrany na taśmie, “na setkę”. Nawet, jeśli uznacie to za przejaw… trendu (?), to myślę, że to całkiem przyjemna “moda”, powrót do korzeni i powiew starych czasów w fonograficznym znaczeniu. Album jest dostępny do pobrania w wersji cyfrowej i na kasecie. Poniżej odsłuch na bandcamp. Warto przesłuchać i zanurzyć na 20-kilka minut w analogowym, pozbawionym ingerencji elektroniki brzmieniu. Ciekaw jestem, co panowie wykombinują następnym razem… Winylową EPkę? 😉

2 Replies to “Gars – Gdy agresja rodzi spokój (2014)”

  1. Mam pytanie:
    na moim odsłuchu “po” trwa 6:27, a najkrótszym kawałekiem jest właśnie czechowiczowskie “nigdy” – czy do recenzji wkradł się błąd czy w trakcie recenzowania ten kawałek na bandcampie był ucięty?
    Czy będzie więcej płyt z interpretacjami poezji jak u Pustek czy Fonetyki?

    1. O dziwo na moim też… 😉 Nie wiem, jak to się stało, że pojawiło się takie stwierdzenie w tekście, ale już poprawiłem. Dziękuję Mizuu.

      Dobre pytanie, nie tylko wymienione przez Ciebie zespoły interpretowały wiersze polskich poetów, były też składanki z udziałem wielu artystów (z tekstami Wyspiańskiego, Gajcego, Herberta…), więc to dobry temat na tekst – za to też dziękuję. 🙂

Comments are closed.