Muzyka w Międzynarodowym Dniu Biseksualizmu

Co łączy tak różnych artystów, jak Sia, David Bowie, Lady Gaga, Billie Joe Armstrong (wokal i gitara w Green Day), Brendon Urie (lider Panic! at the Disco) czy Brian Molko (Placebo)? Są biseksualni. Dlaczego o tym piszę dziś? 23 września obchodzony jest, już po raz szesnasty, Międzynarodowy Dzień Biseksualizmu.

W związku z powyższym niniejsza notka będzie trochę okołomuzyczna. Owszem, ważne jest to, co wymienieni wyżej muzycy nagrali i jaką miało wartość muzyczną (w 100% subiektywnie nadmienię, że największą reprezentuje w tym gronie D. Bowie). W tym kontekście skupię się jednak na wizerunku… i czasem tekstach. Image najłatwiej obserować teraz w klipach… rzecz jasna na youtube, przynajmniej odkąd MTV wykreśliło tekst Music Television ze swojego logo – stąd będzie mniej tekstu, więcej obrazków. Ruchomych.

Sia – Breathe Me (live)

W przypadku pani Furler miałem niewielki problem. Wypadałoby podlinkować teledysk do jej ostatniego hitu, powtarzanego do znudzenia we wszystkich stacjach radiowych Chandelier… ale nie widać w nim samej zainteresowanej. W tej sytuacji inny znany utwór Australijki, Breathe Me, w wersji koncertowej. W tym lekko nieśmiałym, trochę introwertycznym zachowaniu na scenie przypomina mi Kasię Nosowską… Ale to jednak porównanie odrobinę z kosmosu 😉 Sia jest wyjątkowa. Nawet, jeśli nagrywa coś skrajnie mainstreamowego, a słyszycie jej piosenki (niemal) codziennie w radiu, mimo tego, że ich nie wykonuje – jest autorką przebojów między innymi Rihanny.

Lady Gaga – Born This Way

Prowokująca gwiazda pop, kontrowersyjna, kiczowata, a od dobrych kilku lat jej kreacje to istotny element popkultury. Można jej nie lubić, można nie trawić muzyki, którą wydaje, ale ciężko wyobrazić sobie bez niej mainstream. Zarazem w jakiś magnetyczny sposób przyciąga również postaci z odrobinę innych muzycznych orbit – Stinga czy Tony’ego Bennetta. Murem stoi za społecznością LGBTQ, wspierając wszelkie wydarzenia związane z ruchem i stając się jego prawdziwą ikoną.

Panic! At The Disco – Girls/Girls/Boys

Tytuł mówi sam za siebie. Przebojowa, synthpopowa piosenka nawiązuje do biseksualizmu wokalisty zespołu. Właściwie dłuższy komentarz jest zbędny – zostawiam Was z teledyskiem, piosenką i jej tekstem.

Green Day – American Idiot

Tytułowy utwór z jednej z najbardziej znanych płyt amerykańskiej grupy, concept albumu pełnego krytyki rządów ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych i wątków antywojennych. Powyżej sugestywny klip do piosenki, która jest tak zaraźliwie chwytliwa, że nawet osoby negatywnie nastawione do pop punku mimowolnie zaczną tupać nogą do rytmu…

 Don’t want to be an American Idiot
One nation controlled by the media
Information age of hysteria
Calling out to Idiot America

Placebo – Every You Every Me

Androgeniczna postać Briana Molko hipnotyzowała brytyjskich (i nie tylko) nastolatków od początku kariery zespołu. Właściwie nigdy nie zagłębiałem się w dyskografię Placebo, ale mam przynajmniej kilka singli, których tytuły od razu przychodzą mi do głowy, gdy pomyślę o tej grupie. Every You Every Me to jeden z nich. Sam klip – surowa, rockowa, koncertowa energia, choć bardzo brit-popowa, plus ekstatyczna publiczność. Czego chcieć więcej?

Poniżej drugi klip tej samej formacji, do utworu The Bitter End. Bardziej “studyjny”, już nie spontanicznie koncertowy. Jeśli chodzi o image – trzeba zwrócić uwagę na podkreślający androgeniczną urodę wokalisty makijaż. Chyba jeden z moich ulubionych klipów… na pewno gdzieś w pierwszej setce się zmieści.

David Bowie – Let’s Dance

Ostatni w dzisiejszym wpisie artysta – David Bowie. Artysta-kameleon, doskonale dopasowujący się do aktualnych muzycznych trendów, nie popadając przy tym nigdy w banał, nawet, jeśli ociera się o kicz. Nagrał praktycznie taneczną płytę? Nagrał. I zrobił to doskonale. Czego się nie dotknie, staje się muzycznym złotem. Wizerunkowo równie zmienny, co jego muzyka, często prowokujący słuchacza (a raczej widza) ostrym makijażem i uwydatniającymi androgeniczność strojami. Stuprocentowy artysta, inspiracja dla wielu muzyków z kilku pokoleń. Poniżej świadectwo wciąż wysokiej formy Bowiego, zeszłoroczny, grający na uczuciach co najmniej jednej grupy społecznej klip do tytułowego utworu z albumu The Next Day.

PS. Więcej o dzisiejszym święcie, dlaczego jest tak ważne i właściwie o co w tym wszystkim chodzi, przeczytacie w ostatnim wpisie na blogu Agnieszki GorońskiejNo Easy Answers.

Jeden komentarz do “Muzyka w Międzynarodowym Dniu Biseksualizmu”

Możliwość komentowania jest wyłączona.